Kto karmił łabędzie w parku, ten zna tę chwilę: chleb się skończył, a ptaki jeszcze w to nie wierzą. Mężczyzna w czarnym płaszczu rozkłada puste dłonie, jeden łabędź skubie go już za płaszcz, drugi podchodzi z prawej z szyją wygiętą jak znak zapytania. Konrad Żukowski mówi, że dla równowagi maluje na przemian trzy obrazy ciemne i trzy jasne. Trudno zgadnąć, do której trójki trafił ten: czarny płaszcz zajmuje środek, ale najwięcej na płótnie jest bieli.
Malarz
Konrad Żukowski (ur. 1995) studiował w akademiach sztuk pięknych w Krakowie i Wiedniu. Maluje domowe, psychologicznie naładowane sceny, które lekko przekrzywiają zwykły dom, pełne przyłapanych na zerkaniu postaci i cichej, przyczajonej grozy, a jest w nich coś z ducha paryskiego Montmartre'u sprzed wieku. Pokazywał prace w Warszawie, Atenach, Nowym Jorku i Paryżu.